Człowiek Warga:
Kocham zdjęcia z polaroidów(Maro! Wiem, że to czytasz i że to TY kochasz zdjęcia z polaroidów;-)
Mają w sobie niepowtarzalny urok, kurewska prawdę, przejarany realizm i coś niepokojąco odsłaniającego.
Są jak pójście na imprezę z chujem na wierzchu. Czasem może to wyglądać ładnie, ale w dziewięćdziesięciu procentach wyglądo po prostu, literalnie chujowo.
Niewątpliwie jednak mają w sobie w pizdę magii. Nagle wszyscy celebryci ruchnięci polaroidem stają się tylko i wyłącznie zwykłymi ludźmi. Podobną formę próbuje wykorzystywać warszawski dandys i numer jeden mainstreamoffu (Czyli jebliwego połączenia komerchy z próbą całkowitego odbicia się od niej) Mikołaj Komar.
Gdzie mu jednak do autora poniższych zdjęć?
No, gdzie kurwa?
Nie napiszę Wam kto te foty popełnił i w jakich okolicznościach bo po prostu nie trzeba. Zresztą myślę, że co spostrzegawczy dojdą do tego bardzo łatwo. Mamy tutaj estetykę i klimat Terry'ego Richardsona tylko kilkadziesiąt dobrych lat wcześniej.
Z całym szacunkiem dla Terry'ego, którego wielbię jako sztukmistrza i przeskurwiela.
Kiedy widzę te zdjęcia to aż mnie przeraża wyobrażenie o tym, co na tych wszystkich imprezach tamtych lat musiało się dziać. Ile kilometrów białych ścieżek prześlizgnęło się niczym owsik z odbytu przez ich nozdrza. Ilu karłów zmarło podczas rytualnego ruchania na haju i ileż alkoholu przetoczono sobie kroplówkami przez żyły.
O modzie na koprofagię już nie wspominam;-)
Happy times...
Mają w sobie niepowtarzalny urok, kurewska prawdę, przejarany realizm i coś niepokojąco odsłaniającego.
Są jak pójście na imprezę z chujem na wierzchu. Czasem może to wyglądać ładnie, ale w dziewięćdziesięciu procentach wyglądo po prostu, literalnie chujowo.
Niewątpliwie jednak mają w sobie w pizdę magii. Nagle wszyscy celebryci ruchnięci polaroidem stają się tylko i wyłącznie zwykłymi ludźmi. Podobną formę próbuje wykorzystywać warszawski dandys i numer jeden mainstreamoffu (Czyli jebliwego połączenia komerchy z próbą całkowitego odbicia się od niej) Mikołaj Komar.
Gdzie mu jednak do autora poniższych zdjęć?
No, gdzie kurwa?
Nie napiszę Wam kto te foty popełnił i w jakich okolicznościach bo po prostu nie trzeba. Zresztą myślę, że co spostrzegawczy dojdą do tego bardzo łatwo. Mamy tutaj estetykę i klimat Terry'ego Richardsona tylko kilkadziesiąt dobrych lat wcześniej.
Z całym szacunkiem dla Terry'ego, którego wielbię jako sztukmistrza i przeskurwiela.
Kiedy widzę te zdjęcia to aż mnie przeraża wyobrażenie o tym, co na tych wszystkich imprezach tamtych lat musiało się dziać. Ile kilometrów białych ścieżek prześlizgnęło się niczym owsik z odbytu przez ich nozdrza. Ilu karłów zmarło podczas rytualnego ruchania na haju i ileż alkoholu przetoczono sobie kroplówkami przez żyły.
O modzie na koprofagię już nie wspominam;-)
Happy times...



-
Wenus z Willendorfu:
-
Szymon Piotr:
-
Człowiek Warga:
Pokaż wszystkie (9) ›