Wpisy użytkownika Człowiek Warga z dnia 2 kwietnia 2011

Liczba wpisów: 2

dombro
 
Człowiek Warga: Wiecie co? Mi się chyba nigdy nie nudzi. Nuda jest u mnie całkowicie kontrolowana niczym krocze Nataszy Urbańskiej przez Janusza Józefowicza. Kiedy mi się rzeczywiście jednak nudzi, to uważam to za zajebiste błogosławieństwo, bo oznacza, że nie jestem obciążony niczym ani psychicznie, ani fizycznie. Uwielbiam stan nudy. Nie trwa on długo i dlatego tak go wielbię. Gdyby był dłuższy to by mi się znudził i rzygałbym nudą w nudę.
A tak cieszę się jak dziecko ze skłonnościami do gerontofilii, które ma przed sobą Władysława Bartoszewskiego i Wojciecha Jaruzelskiego.
Ważne żeby się nudzić z umiarem i z głową.
U mnie nuda polega na tym, że mogę robić co chcę, a za chuja nie wiem co i zwykle napierdalam siedem rzeczy naraz, każdą co chwilę przerywając inną rzeczą. Potem puszczam muzykę i chwilę leżę nudząc się kompletnie odpływająco i wpadam na szalony pomysł, żeby zrobić znowu to co robiłem kilka chwil wczesniej. Innymi słowy znowu robię wszystko po kolei przerywając co chwilę jedną rzecz i zaczynając następną.
To nuda klasyczna.
Jest jeszcze absolutna nuda polegająca na obserwowaniu jak czas nieubłaganie zapierdala.
Pamiętam, kiedy byłem w pierwszej klasie podstawówki i mieliśmy matematykę w jakiś upalny dzień. czułem się wówczas fatalnie psychicznie  bo czas wlókł się niczym Stephen Hawking na ruchańsko. Porownałem sobie 9 lat później będąc w liceum jak szybko upływa mi 45 minut i okazało się, że mogę spokojnie wytrzymać bez nerwówki. W tej chwili kiedy postanawiam się nudzić absolutnie(najczęściej jest to przed zdjęciami wieczornymi, kiedy to siedzę jeszcze w biurze, a nie opłaca się wracać do domu na dosłownie 5 minut.) wtedy siadam i czekam aż czas minie. Zwykle mija na samym obserwowaniu mijania tego czasu. To przepierdolone, ale już mi to nie przeszkadza tak jak wtedy, gdy byłem mały. Wtedy przechodziły mnie czarki i przez to, że klamry czasu zamykały mnie swoją powolnością uwalniała się we mnie mentalna klaustrofobia.
Wdzierała się w moje mięśnie, ścięgna i mikroskopijnego penisa panika powodująca "machanie nóżką" i wszelkie inne metody, żeby tylko się jej pozbyć.
Nie lubiłem tego uczucia tak jak nienawidzę przemądrzałych studentów;-)
Teraz też mi się zdraza tak czasami w niektórych przypadkach, kiedy muszę się na czymś drobnym i precyzyjnym skoncentrować. Czuję jakiś opór w dłoniach i mózgu.
No ale nie ma to wówczas niczego wspólnego z nudą.
Nuda jest gdzieś obok.
Jest zgwałconą na dyskotece kuzynką nerwowości.
Kurewsko świadomą i cudownie rozluźniającą.

Świadomość, że masz załóżmy czterdzieści pięć minut czasu na robienie kompletnie kurwa niczego jest fenomenalnie oczyszcająca.
Zastępuje z sukcesem płukanie okrężnicy.
  • awatar Człowiek Warga: Wiem, że napisałem "przechodziły mnie czarki", ale tego nie zmienię bo ma to kurewski urok;-)
  • awatar szymonpiotr.pinger.pl: Hmm, ciekawe. Czytasz się po wysłaniu. Więc nie po to, żeby sprawdzić poprawność tekstu. Wtedy czytałbyś go po napisaniu ale przed wysłaniem. Wychodzi z tego, że czytasz się z próżności. Ewentualnie właśnie dla zabicia nudy.
  • awatar szymonpiotr.pinger.pl: Chciałem jeszcze coś napisać o tej nudzie ale cholera, jakoś nic mi się nie składa. A nawet jeśli, to byłoby to — nudne ;]
Pokaż wszystkie (8) ›
 

dombro
 
Człowiek Warga: Właśnie sobie wyobraziłem totalną abstrakcję:
Kolesia idącego na film "Harry Potter i insygnia śmierci część 2", a który to nie widział ani jednego, wcześniejszego filmu, a poza tym nie przeczytał żadnej książki i kompletnie kurwa nie wie o co chodzi.
Cudowna rzecz.
Wyobrażam sobie jego twarz w miarę oglądania i cisnące się na usta "co do kurwy?".
Jego późniejsze resume jest zapewne równie interesujące.
"Biją się czarodzieje z innymi czarodziejami, a jeden stary bez nosa chce zabić małego w brylach. Ten mały umiera, ale ożywa, ale i tak dużo osób umiera".
O co do piczy pana chodzi?
Tak samo zobaczyć ostatni odcinek "Lostów". Tylko i wyłącznie.
Potworna sprawa;-)
Co inego z "Modą na Sukces", "Pierwszą miłością", czy "Na Wspólnej... tam oglądasz od 769 odcinka i po pięciu minutach masz jako-taką jasność;-)
A koleś widzący drugiego w okularach, blizną na czole i niewiadomo dlaczego biegającego wśród staruchów w czarnych sukienkach może być zdziwiony...

Przed Wami coś zupełnie innego. Bajka mojego dzieciństwa, którą do dzisiaj z rozrzewieniem wspominam. ABsolutnie mocna i nieprzewidywalnie genialna. A kiedy wyszło na to, że sam Orson Welles jest głosem Unicrona to od razu wszystko nabrało sensu;-)
Oto rzecz, którą można oglądać wyrywkowo:
Transformers: the movie;-)



  • awatar frizigreen: :D,,Modę na sukces''załączysz i już wiadomo,że ta znowu z tym śpi,z tym już nie,myśli o tamtym:P masakra Babcia opowiadała mi kolejny odcinek,choć film oglądałam masę lat temu!no i tak wiedziałam o co chodzi,bo wątek miłości z tym i tamtym często powraca!:D
  • awatar Margaj: kurcze, chyba obejrze ostatni odcinek lostow, a skonczylam ogladac na poczatku czwartego sezonu :D
  • awatar marricka: Mogę dla Ciebie zrobić eksperyment. Nie widziałam nigdy ani Harrego Pottera, ani Lostów (o Gwieznych Wojnach nie wspominając);-)
Pokaż wszystkie (5) ›