Człowiek Warga:
Robienie programu na żywo to jednak nie kaszka ze spermą.
Ile tam nerwów, biegania, niewyspania, zdenerwowania, wkurwów, animozji, nieporozumień, zjebów, bezsensu, pośpiechu, spóźnienia, potu, krwi, łez i kału.
No może kału najmniej, ale rozumiecie chyba co chcę powiedzieć.
Po prostu jest to upierdalanie się po łokcie w tartaku. Nie, żeby nie dawało to satysfakcji i poczucia tworzenia czegoś co gdzieś tam jest i w tym samym momencie dzieje się w milionach innych telewizorów;-)
Daje.
Ale jednoczesnie odbiera w chuj energii. Tak, że człowiek po powrocie o 00:30 w sobotę idzie spać, mimo tego iz jest zmiana czasu i mógłby spać godzinę dłużej...
I co najgorsze wcale się kurwa nie wysypia.
-
Igor3k:
Pokaż wszystkie (1) ›