Wpisy użytkownika Człowiek Warga z dnia 31 stycznia 2011

Liczba wpisów: 3

dombro
 
Człowiek Warga: Najpierw Tunezja, teraz Egipt...gdzie Ci biedni Polacy się teraz podzieją...? Niedługo zaczną się pewnie zamieszki na Helu. Ehh Ci afrykanerzy bez serc!

A swoją drogą jeżeli chodzi o wypoczynek to właśnie udało mi się wrócić z gargantuicznie gehennogennej podróży.
Tak to jest jak się jedzie z 1.5 rocznym dzieckiem blisko 16 godzin...
Tragikurwagedia.
Boje się spoglądać we wpisy obserowanych bo ponad tydzień tu nie zglądałem i coś czuję, że uzbierało się ich z kilka tysięcy.
No ale obojętnie kołóo tego nie przejdę tylko w końcu sprawdzę.
Przynajmniej pobieżnie.
Bardzo pobieżnie;-)
To straszne jak tego jest dużo...prawie tyle, ilu chłopców przewinęło się przez prącie Biskupa Paetza.
Póki co zaczynam działalność na wszystkich frontach, zarówno w pracy, jak i w internecie również, a z racji mojego antygrzebactwa ostatnimi czasy, wrzucam resztkę zdjęć z zeszłego tygodnia z wyjazdu zrobionych Srajfonem.

Dlaczego ta pani jest przekreślona?
IMG_1277.JPG

Słodka Asymetria
IMG_1282.JPG

Jacyś Polacy;-)
IMG_1288.JPG

Goryle we mgle
IMG_1296.JPG

Włoski Pedobear!
IMG_1297.JPG

Piękni dwu...trzy...dwudziestoletni;-)
IMG_1301.JPG

A tych się nie dało odkleić
IMG_1309.JPG

Almost KKK
IMG_1314.JPG

Bracia Mrocznik
IMG_1320.JPG

Pan Marcin
IMG_1322.JPG

Pan Michał
IMG_1323.JPG

Satan Shades
IMG_1324.JPG

Niezła bania
IMG_1325.JPG

Cause I'm looking at you through the glass
IMG_1328.JPG

Goodbye B&W sky
IMG_1333.JPG

Walk this shoes...
IMG_1334.JPG
  • awatar Miss Malina: dzisiaj się wlasnie nabijalismy ze znajomymi, ze wszyscy ludzie naokolo nie beda mieli gdzie jechac na leżenie na lezakun w lutym!! o mamma mia! TRAGEDIA!!
  • awatar Człowiek Warga: @Miss Raspberry: Szkoda ich...Tunezja i Egipt to takie superanckie miejscóweczki...
  • awatar Miss Malina: @Człowiek Warga: Tunezja nawet chyba fajniejsza niż Egipt, szkoda, szkoda. Swoją drogą, ciekawe gdzie teraz pojada? Pewnie odnajdą nowe super cool miejsce na grzanie złotych łancuchów i sygnetów przy basenie. Ciekawe na co teraz będzie boom?
Pokaż wszystkie (11) ›
 

dombro
 
Człowiek Warga: I D E A L N E
Do jazdy na desce, szczególnie, kiedy po 12 latach nauki w końcu nauczyło się skręcać, a że te 12 lat nie poszło całkowicie kurwa w las, to jeszcze do tego można szybko zapierdalać w dół na złamanie karku!
Wspaniale. Szkoda tylko, że zdarza mi się to jedynie raz do roku.
Zapewne gdyby częściej mnie to spotykało to już bym się tak mentalnie tym nie pałował niczym wikary gromnicą.
Uwielbiam to uczcucie, kiedy napierdala słońce, przede mną prawie pusta, zajebiście szeroka trasa, a w uszach słyszę takie rzeczy jak: Deftones, A Perfect Circle, The Cure, Grammatik, Florence and the Machine, Faith No More, he Bloody Beetroots, The Prodigy, Pearl Jam, The Arcade Fire, Foo Fighters, Staind, Łona, czy właśnie kurwa to...



Genialny present funk z niesamowitym feelingiem i rytmem. Nie żadne spedalone, pojacksonowe popłuczyny!
  • awatar szymonpiotr.pinger.pl: Mnie sporty zimowe (poza napierdalaniem się śnieżkami) nigdy nie kręciły. Chociaż faktycznie, jazda na desce mogłaby być najbliżej. Tylko, że kiedyś robiłem sobie test i wyszło, że jestem „Regular” więc już by nie było takiego szpanu na stoku więc odpuściłem :]
  • awatar jameshellfire: Polecam kask z wbudowanymi słuchawkami dużo bezpieczniejsze niż napieralanie z iphonowymi (wiem że masz to w chuju - do pierwszego mocnego przypierdolenia w kogoś). Boże dopuść w tym sezonie tydzień zapierdalania, zadaj większą premię, urlop i pogodę.Na wieki wieków Amen (aha i nowe spodnie od 686)
  • awatar Człowiek Warga: @jameshellfire: We're praying to the same God for the same things;-)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

dombro
 
Człowiek Warga: Bedąc małym brzdącem zazdrościłem dzieciakom chodzacym na karate. Nie, żebym nie miał takiej możliwości. Po prostu wolałem napierdalać w tenisa i w kosza, a zajęcia karate uważałem za dosyć pedalskie. W głębi duszy jednak chciałem w tym uczestniczyć. Z biegiem lat zmieniały się style walki, które preferowałem. Raz był to boks, raz nasłuchałem się o Wing Chun, innym razem postawiłem na Krav Magę.
Oczywiście na żadne z tych stylów się nie zapisałem z lenistwa i innych czynników. Tu chodzili żule, to było za mało idowiskowe, tam mnie nastraszyli, że musze sobie wybić nerwy z goleni;-) Wydaje mi się, że nie nadawałbym się do tego, a ot tak, żeby turystycznie w tym uczestniczyć to mi się chce, tak samo jak pożuć brudne pęto bezdomnego.
Nie mam pojęcia czy mam jakiekolwiek predyspozycje do sportów walki, bo nigdy nie miałem specjalnej okazji, aby to sprawdzić. Może to i dobrze.
Ale widząc tych kolesi od razu odżywa we mnie młodzieńczy płomień i chęć pierdonięcia jakiemuś bykowi w splot, tak, żeby zesrał się w nogawkę.

Pokaż wszystkie (5) ›