Człowiek Warga:
Lubię deszcz. Ma w sobie coś melancholijnie smutnego. Jakaś taka nostalgia mi się włącza i czuję, że mógłbym cały dzień leżeć w domu z kubkiem ciepłego kakao i płakać oglądając romantyczne komedie pod kocem.
...
Nie!
Jeżeli uwierzyliście, to kopnijcie się kolanem w czoło bo ten patetyzm pomimo mojego jawnego chujostwa nigdy by nie przeszedł;-)
Naprawdę jednak lubię deszcz.
Ale nie jebiący z każdej strony, zimny jak zimny chuj Michaela Jacksona i mokry niczym ziemia pod Smoleńskiem od polskiej krwi, pierdolony potop z nieba!!!
Kurwa, a musiałem dzisiaj zapierdalać do Krakowa na zdjęcia. Całe szczeście, że wpadłem na pomysł jazdy pociągiem, bo dzięki temu wyjechałem o 07:15 i byłem na miejscu zdjęć o 10:30, a ekipa ze sprzętem wyjechała z Warszawy samochodem o 05:30 i byli o 11:30.
Pierwszy raz PKP było szybciej niż cokolwiek innego, chociaż i tak mieliśmy pół godziny opóźnienia;-)
No i właśnie wracając óźniej również pociągiem i spoglądając na tą jawną, obrazoburczo-szarą sraczkę za oknem czułem jak fale pesymizmu uderzają o moje jądra powodując ich nagłe skurcze.
Dzisiejszy dzień był tak kurewsko smutno-brzydki, że aż...że aż...że aż chuj!
Wczoraj oglądałem zajebisty "Up", który również był kurewsko smutny, tylko, że w tym pięknym, szlachetnym, ważnym i wcale nie prostackim wydaniu.
Starość to jednak wdzięczny temat do wyciskania łez z ludzi. Szczególnie starsi panowie z balonikiem po pogrzebach żon...
No ale jebać to. Zanim się zestarzejemy i nas deszcz wypłucze do rynsztoka bawmy się jak sto skurwysynów!
...
Nie!
Jeżeli uwierzyliście, to kopnijcie się kolanem w czoło bo ten patetyzm pomimo mojego jawnego chujostwa nigdy by nie przeszedł;-)
Naprawdę jednak lubię deszcz.
Ale nie jebiący z każdej strony, zimny jak zimny chuj Michaela Jacksona i mokry niczym ziemia pod Smoleńskiem od polskiej krwi, pierdolony potop z nieba!!!
Kurwa, a musiałem dzisiaj zapierdalać do Krakowa na zdjęcia. Całe szczeście, że wpadłem na pomysł jazdy pociągiem, bo dzięki temu wyjechałem o 07:15 i byłem na miejscu zdjęć o 10:30, a ekipa ze sprzętem wyjechała z Warszawy samochodem o 05:30 i byli o 11:30.
Pierwszy raz PKP było szybciej niż cokolwiek innego, chociaż i tak mieliśmy pół godziny opóźnienia;-)
No i właśnie wracając óźniej również pociągiem i spoglądając na tą jawną, obrazoburczo-szarą sraczkę za oknem czułem jak fale pesymizmu uderzają o moje jądra powodując ich nagłe skurcze.
Dzisiejszy dzień był tak kurewsko smutno-brzydki, że aż...że aż...że aż chuj!
Wczoraj oglądałem zajebisty "Up", który również był kurewsko smutny, tylko, że w tym pięknym, szlachetnym, ważnym i wcale nie prostackim wydaniu.
Starość to jednak wdzięczny temat do wyciskania łez z ludzi. Szczególnie starsi panowie z balonikiem po pogrzebach żon...
No ale jebać to. Zanim się zestarzejemy i nas deszcz wypłucze do rynsztoka bawmy się jak sto skurwysynów!




-
mrkjad:
-
Człowiek Warga:
-
disko:
Pokaż wszystkie (7) ›