Człowiek Warga:
Pierdolę francuskie kino gore!!!
Od dzisiaj sram zjedzonym rzygiem do otwartej rany każdemu, kto mi poleci cokolwiek z tego gatunku.
Po dzisiejszym seansie mam ochotę wybudować pierdolny wulkan w samym centrum Francji i wysadzić go paroma bombami wodorowymi. Już od 8 roku życia nienawidzę Francuzów, ich sposobu bycia, nonszalancji i zarozumiałości, ale po dzisiejszym dniu ta nienawiść przerodziłą się w coś przedwiecznie nienazwanego. Czuję się jak dziecko zgwałcone przez Fritzla.
A czemuż to?
Może zacznijmy od preprzyczyny:
Film "Martyrs"...tak zachwalany przez mojego kolegę, który zna się nawet na filmach i wie co i jak okazał się literalnym męczeństwem w oglądaniu. Oczywisty, zrobiony tylko po to, żeby szokować chociaż sam nie wiem kogo. Nuda, nuda i trochę niepotrzebnej krwi po obdzieraniu ze skóry.
To była kropla, która zaczęła przelewać czarę goryczy. Aż do dziś, kiedy nagle do tej czary wlał sę wodospad obspermionej gównojadowatości.
Przeczytałem pobieżnie w magazynie nie mającym nic wspólnego z filmami(PSX Extreme) w kąciku filmowym recenzję filmu "À l'intérieur" znanego też jako "Inside". Zdziwiła mnie ocena, bo było to 10/10. Zwykle kiedy ktoś wystawia takiego radykała, to musi jednak coś w tym filmie być. Autorem tejże oceny był niejaki pan m_Walkiewicz, którego serdecznie pozdrawiam za zjebanie mi całego wieczoru, który nagle stał się seansem jednego wielkiego wkurwu.
Tak cholernie niekonsekwentnego filmu nie widziałem chyba nigdy. Zdjęcia słabe. Gore zrobiony na siłę i bez żadnej finezji. Twist fabularny żaden, gdyż po 30 minutach było jasne kim jest ta baba i czego chce od bohaterki. Gra aktorska przefatalna. Kostium złej pindy absolutnie spierdolony. Scena finałowa beznadziejna. Najbardziej jednak jebie po oczach, jądrach, jajnikach i trzustkach ten cholerny brak konsekwencji. Przykład: Bohaterka dostaje pistolet. Wie, że babka, która ją napastuje zabiła u niej w domu już paru ludzi, a ta idzie do sypialni zasnąć bo jest zmęczona od ran, po czym kiedy tamta ją atakuje, ta wcale do niej nie strzela tylko ucieka stamtąd...kurwa mać!!! Potem postanawia sobie sama wbić szpikulec w krtań. Wbija po czym stwierdza, że jednak chce żyć, więc szybko zawija krtań w lasotaśmę i z jakichś teleskopowych rurek i noża konstruuje dzidę...
Kurwa kompletnie tego nie kumam.
A najbardziej nie kumam zabitego policjanta, który na koniec staje się kimś w rodzaju...zombie! Po czym zostaje zabity drugi raz właśnie tą dzidą...
Można naprawdę odgryźć sobie rzepkę oglądając to badziewie. Jeżeli ktokolwiek, kiedykolwiek jakkolwiek dobrze powie o tym filmie przy Was to obróćcie się w jego stronę, naplujcie mu w twarz, rozetnijcie sobie przegub, wetrzyjcie mu krew w nozdrza po czym wyciągnijcie prącie/pochwę na wierzch i obszczajcie mu stopy!
Od dzisiaj sram zjedzonym rzygiem do otwartej rany każdemu, kto mi poleci cokolwiek z tego gatunku.
Po dzisiejszym seansie mam ochotę wybudować pierdolny wulkan w samym centrum Francji i wysadzić go paroma bombami wodorowymi. Już od 8 roku życia nienawidzę Francuzów, ich sposobu bycia, nonszalancji i zarozumiałości, ale po dzisiejszym dniu ta nienawiść przerodziłą się w coś przedwiecznie nienazwanego. Czuję się jak dziecko zgwałcone przez Fritzla.
A czemuż to?
Może zacznijmy od preprzyczyny:
Film "Martyrs"...tak zachwalany przez mojego kolegę, który zna się nawet na filmach i wie co i jak okazał się literalnym męczeństwem w oglądaniu. Oczywisty, zrobiony tylko po to, żeby szokować chociaż sam nie wiem kogo. Nuda, nuda i trochę niepotrzebnej krwi po obdzieraniu ze skóry.
To była kropla, która zaczęła przelewać czarę goryczy. Aż do dziś, kiedy nagle do tej czary wlał sę wodospad obspermionej gównojadowatości.
Przeczytałem pobieżnie w magazynie nie mającym nic wspólnego z filmami(PSX Extreme) w kąciku filmowym recenzję filmu "À l'intérieur" znanego też jako "Inside". Zdziwiła mnie ocena, bo było to 10/10. Zwykle kiedy ktoś wystawia takiego radykała, to musi jednak coś w tym filmie być. Autorem tejże oceny był niejaki pan m_Walkiewicz, którego serdecznie pozdrawiam za zjebanie mi całego wieczoru, który nagle stał się seansem jednego wielkiego wkurwu.
Tak cholernie niekonsekwentnego filmu nie widziałem chyba nigdy. Zdjęcia słabe. Gore zrobiony na siłę i bez żadnej finezji. Twist fabularny żaden, gdyż po 30 minutach było jasne kim jest ta baba i czego chce od bohaterki. Gra aktorska przefatalna. Kostium złej pindy absolutnie spierdolony. Scena finałowa beznadziejna. Najbardziej jednak jebie po oczach, jądrach, jajnikach i trzustkach ten cholerny brak konsekwencji. Przykład: Bohaterka dostaje pistolet. Wie, że babka, która ją napastuje zabiła u niej w domu już paru ludzi, a ta idzie do sypialni zasnąć bo jest zmęczona od ran, po czym kiedy tamta ją atakuje, ta wcale do niej nie strzela tylko ucieka stamtąd...kurwa mać!!! Potem postanawia sobie sama wbić szpikulec w krtań. Wbija po czym stwierdza, że jednak chce żyć, więc szybko zawija krtań w lasotaśmę i z jakichś teleskopowych rurek i noża konstruuje dzidę...
Kurwa kompletnie tego nie kumam.
A najbardziej nie kumam zabitego policjanta, który na koniec staje się kimś w rodzaju...zombie! Po czym zostaje zabity drugi raz właśnie tą dzidą...
Można naprawdę odgryźć sobie rzepkę oglądając to badziewie. Jeżeli ktokolwiek, kiedykolwiek jakkolwiek dobrze powie o tym filmie przy Was to obróćcie się w jego stronę, naplujcie mu w twarz, rozetnijcie sobie przegub, wetrzyjcie mu krew w nozdrza po czym wyciągnijcie prącie/pochwę na wierzch i obszczajcie mu stopy!
Przykładowe plansze z Inside...jak dla mnie powinno być very, very, very Outside!
A tu wspomnieni "Męczennicy"...
Cała kurwa prawda
Kolejna martyrologia
Koza przed i po obejrzeniu
Adolf jeszcze przed
Kot Alik już po
a Mars?
Pikachu po obejrzeniu ewoluował w Pikachuj
Michael obejrzał ten film długo przed wszystkimi...



-
W Granatowych Kąkola:
-
Mishon:
Pokaż wszystkie (2) ›