Wpisy użytkownika Człowiek Warga z dnia 31 lipca 2010

Liczba wpisów: 1

dombro
 
Człowiek Warga: POGRZEB KULTU

Czyli rzecz o pewnym warzywie...
Jedenaście lat temu zdając do liceum miałem za zadanie napisać czym są rzeczy kultowe i określić, które w dzisiejszej kulturze można za takowe uznać.
Rozpisałem się wówczas o Pulp Fiction, Rejsie, Misiu i Ojcu Chrzestnym.
Nie opisałem wówczas innego filmu, którego moi przyszli, zacni zapewne poloniści pewnie nigdy w życiu nie obejrzeli.
Chodzi o film Jacka Borcucha pod tytułem Kallafiorr.
Z tym dziełem zapoznał mnie Brat mówiąc mi kiedyś: Zobacz sobie ten film. Taki w sumie zajebisty, ale może się nie podobać. Za to Jezus jest tam genialny.
Zobaczyłem.
Spodobał mi się absolutnie.
Byłem wówczas niespełna 16stoletnim smarkiem szczerze wierzącym w to, że będzie w przyszłości objawieniem polskiego kina(w sumie do dzisiaj mi to zostało;-) i że może zrobić film offowy w swoim własnym klimacie.
Kallafiorr mnie w tym utwierdził. Zobaczyłem grupę facetów robiących naprawdę fajne kino z radością i totalnym luzem. Pastisz pastiszu. Kiczowatośc pełnym chujem ale pod szczelnym kloszem kontroli.
Szedłem przez świat z tą kultowością tym bardziej, że kiedy wygasła era wypożyczalni VHS to filmu na DVD dostać nie można było nigdzie, a ściagać z sieci się nie opłacało, bo wówczas piosenki parę godzin szły jak ktoś nie miał stałego łącza. Rozmawiałem nawet kiedyś z samym reżyserem o tym kiedy wypuszczą go na płycie. Obiecywał, że niedługo z okazji dziesięciolecia. Dziesięciolecie mineło, a płyty jak nie było tak nie ma.
Tak więc film zaczął rosnąć w moim mózgu. Był dla mnie wybitnie niezależny, pozytywnie offowy i skurwysyńsko dobry. Uwielbiałem Chyrę właśnie za to, że wystąpił w Kallafiorrze. Powtarzałem sobie w głowie dialogi. Przypominałem sceny. Opowiadałem ludziom i polecałem go z całego prącia.
I tak sobie przeleciało jak Biskup Paetz młodzież dziesięć lat.
Dzisiaj przypomniał mi się Kallafiorr i chamsko, z braku innych środków dostępu ściągnąłem go z sieci.
Obejrzałem.
I zamarłem.
Kult umarł.
Zrozumiałem przerażony, że to po prostu na obecne czasy zwykłe gówno z paroma fajnymi wstawkami. Zabawa pastiszem, ale z leksza nieudolna. Trochę mi było wstyd i czułem się oszukany przez samego siebie i własne przekonania. To, że aktorzy grają przechujowo to wiedziałem już wcześniej. Przecież nawet w Sarnim Żniwie aktorzy grali specjalnie chujowato. Tutaj jednak przestało się to bronić prawem satyry. Zaczęło zalatywać zwykłym, lekko zzieleniałym gównem dziewięćdziesięcioletniej trędowatej kurwy.
Jedynie poziom trzyma scena z Jezusem, którą można spokojnie puszczac całkowicie wyłączywszy się od filmu, dlatego poniżej ją znajdziecie.
Na szczęście co do Chyry to się nie pomyliłem bo jako jedyny grając chujowo gra dobrze. (Swoją drogą tak jak Chyra chodziłem ubrany po liceum, kiedy to zrzuciłem glany, wyciągnięte swetry, flanele i krótkie spodenki i gołą głowę i zastąpiłęm to utlenioną fryzurą, kaszkietem, lnianymi spodniami i koszulą.
Wyglądałem jak totalny żul.
Miałem taki okres w życiu.
Na szczęście nie ma ANI JEDNEGO zdjęcia z niego;-)
Wracając jednak do filmu:
Dalej jest mi przykro, że niepodważalna zajebistość w którą wierzyłem tyle lat prysła jak bańka z lichej spermy prosto w moje nozdrza.
Nie można tego filmu nazwać kultowym. Kultowy rzeczywiście jest Miś, Rejs, Pulp Fiction i Ojciech Chrzestny bo nieważne ile razy się to ogląda, nieważne po ilu latach i nieważne w jakich okolicznościach (przyrody). Dalej są to w pytę Boga zajebiste dzieła.
Kallafiorr kuleje w tym temacie jak przerżnięta dziewczynka na wózku inwalidzkim.
Szkoda.



A poniżedj bonusowo kicz, ale zrobiony tak jak kontrolowany kicz zrobiony być powinien;-)

  • awatar maklog: strasznie nudna chujoza co Ty dajesz ? :D
  • awatar Miss Malina: Rozwalasz mnie każdym swoim wpisem, zdjeciem, filmikiem i za to Cię lubię.
  • awatar Anukett: Jezus mówiący że to wszystko nie prawda jest powalający :))
Pokaż wszystkie (7) ›