Człowiek Warga:
Oj jak mnie sakramencko wkurwiają te Upadkowe przeróbki...
Co kurwa krok to Hitler gdzieś idzie, czegoś broni, na coś się wkurwia...co kurwa jebany krok.
Największe miernoty pod względem talentu dorywają się do tego typu filmików i na chama wpierdalają jakiś durny tekst, byleby tylko zawierał jak najwięcej przekleństw najlepiej jebiących czyjąś matkę i nazywających wszystkich dookoła pedałami.
To trochę tak jak z tymi "niesamowitymi" parodiami z użyciem syntezatora mowy IVONA. Tak straszliwie ssą bąki ze śmierdzącej wymiocinami dupy, że aż szok!
Dlatego postanowiłem ignorować wszelkiego rodzaju aktywność humorystyczną tego typu. Widziałem film "Upadek", znam się co nieco na przerabianiu parodystycznym różnych rzeczy i wiem do czego każdy filmik zmierza.
Do zjebania sam siebie.
To mnie tak strasznie wkurwia, że ludzie robią takie rzeczy na odpierdol się i nawet się porządnie nie przyłożą. Wiecie co jest największą bolączką tych wszystkich "Hitlerów"? To, że te polskie słowa poniżej po prostu zajebiście nie pasują. Dobrze jest w momencie, kiedy pada zdanie z oryginalnej ścieżki dźwiękowej, ostatnie słowo przetłumaczyć podobnie fonetycznie(np "Zwei" na "Sraj") wtedy widz pozostaje na świeżo ze słowem, które brzmi zajebiście podobnie. i już jest kurwa śmisznie! Ot cała tajemnica!
Drugą sprawą jest abstrakcja.
Często w tych filmikach wszystko jest takie dosadne, oczywiste i przewidywalne. A chodzi o to, żeby jebnąć czymś w widza. Czymś, czego się ni chuja nie spodziewa.
Trzecią, ostatnią rzeczą jest ogrywanie rzeczywistości. Kiedy aktor sięga po coś, albo stoi przy czymś to dobrze jest to zawrzeć w tekście który mówi, lub po prostu luźno do tego nawiązać. Wtedy też jest śmiesznie.
Ot cały sekret.
Jeszcze jedna rzecz mnie wkurwia potwornie, ale to już nie ze względów na spaczony humor: Długość tych filmików. Ja tam lubię obejrzeć coś, co ma minutę, góra dwie, a już ultrafantastycznie jest, kiedy mamy do czynienia ze skondensowanymi śmiesznością trzydziestoma sekundami.
Niestety wszystkie te "Hitlery" mają po 10 minut...kurwa
Z wrodzonej ignorancji po prostu nie chce mi się po nie sięgać.
I nie sięgam.
Aż do niedawna...
W końcu postanowiłem zobaczyć nie wiedzieć czemu setną już przeróbkę filmu "Upadek" zatytułowaną "W poszukiwaniu Elektro"...
Dawno się tak kurwa nie uśmiałem.
Sceptyzm zniknął tak na dobrą sprawę dopiero po dwóch minutach, by potem rozhulać się w poklask dla patentów zastosowanych w tym dziele(Montażowo Lady gaga i Jaszczurzy ryj...
No i jest polewka z FaceBąka(To taki portal gdzie Twoi znajomi pierdzą sobie w rękę i rzucają Ci tym słodkim bąkiem w twarz) a to w moim przypadku się bardzo ceni;-)
Pewnie widzieliście.
I chuj.
Obejrzyjcie jeszcze raz.
Nie jest to ubertotalne mistrzostwo świata, ale naprawdę miłe zaskoczenie. No i ludzie spoza Warszawy mają -5 do odbioru humorystycznego;-)
A poniżej origin W poszukiwaniu Elektro tego samego autora;-)(w 2:16 jest idealny przykład tego o czym wspominałem: Kończenie tym samym, lub podobnie brzmiącym fonetcznie słowem. W tym wypadku: Stalin;-)
Co kurwa krok to Hitler gdzieś idzie, czegoś broni, na coś się wkurwia...co kurwa jebany krok.
Największe miernoty pod względem talentu dorywają się do tego typu filmików i na chama wpierdalają jakiś durny tekst, byleby tylko zawierał jak najwięcej przekleństw najlepiej jebiących czyjąś matkę i nazywających wszystkich dookoła pedałami.
To trochę tak jak z tymi "niesamowitymi" parodiami z użyciem syntezatora mowy IVONA. Tak straszliwie ssą bąki ze śmierdzącej wymiocinami dupy, że aż szok!
Dlatego postanowiłem ignorować wszelkiego rodzaju aktywność humorystyczną tego typu. Widziałem film "Upadek", znam się co nieco na przerabianiu parodystycznym różnych rzeczy i wiem do czego każdy filmik zmierza.
Do zjebania sam siebie.
To mnie tak strasznie wkurwia, że ludzie robią takie rzeczy na odpierdol się i nawet się porządnie nie przyłożą. Wiecie co jest największą bolączką tych wszystkich "Hitlerów"? To, że te polskie słowa poniżej po prostu zajebiście nie pasują. Dobrze jest w momencie, kiedy pada zdanie z oryginalnej ścieżki dźwiękowej, ostatnie słowo przetłumaczyć podobnie fonetycznie(np "Zwei" na "Sraj") wtedy widz pozostaje na świeżo ze słowem, które brzmi zajebiście podobnie. i już jest kurwa śmisznie! Ot cała tajemnica!
Drugą sprawą jest abstrakcja.
Często w tych filmikach wszystko jest takie dosadne, oczywiste i przewidywalne. A chodzi o to, żeby jebnąć czymś w widza. Czymś, czego się ni chuja nie spodziewa.
Trzecią, ostatnią rzeczą jest ogrywanie rzeczywistości. Kiedy aktor sięga po coś, albo stoi przy czymś to dobrze jest to zawrzeć w tekście który mówi, lub po prostu luźno do tego nawiązać. Wtedy też jest śmiesznie.
Ot cały sekret.
Jeszcze jedna rzecz mnie wkurwia potwornie, ale to już nie ze względów na spaczony humor: Długość tych filmików. Ja tam lubię obejrzeć coś, co ma minutę, góra dwie, a już ultrafantastycznie jest, kiedy mamy do czynienia ze skondensowanymi śmiesznością trzydziestoma sekundami.
Niestety wszystkie te "Hitlery" mają po 10 minut...kurwa
Z wrodzonej ignorancji po prostu nie chce mi się po nie sięgać.
I nie sięgam.
Aż do niedawna...
W końcu postanowiłem zobaczyć nie wiedzieć czemu setną już przeróbkę filmu "Upadek" zatytułowaną "W poszukiwaniu Elektro"...
Dawno się tak kurwa nie uśmiałem.
Sceptyzm zniknął tak na dobrą sprawę dopiero po dwóch minutach, by potem rozhulać się w poklask dla patentów zastosowanych w tym dziele(Montażowo Lady gaga i Jaszczurzy ryj...

No i jest polewka z FaceBąka(To taki portal gdzie Twoi znajomi pierdzą sobie w rękę i rzucają Ci tym słodkim bąkiem w twarz) a to w moim przypadku się bardzo ceni;-)
Pewnie widzieliście.
I chuj.
Obejrzyjcie jeszcze raz.
Nie jest to ubertotalne mistrzostwo świata, ale naprawdę miłe zaskoczenie. No i ludzie spoza Warszawy mają -5 do odbioru humorystycznego;-)
A poniżej origin W poszukiwaniu Elektro tego samego autora;-)(w 2:16 jest idealny przykład tego o czym wspominałem: Kończenie tym samym, lub podobnie brzmiącym fonetcznie słowem. W tym wypadku: Stalin;-)



-
Tęcza:
-
innewyork:
-
obzerver:
Pokaż wszystkie (6) ›