Człowiek Warga:
WYMYŚLIŁEM COŚ!!!
Jako absolutnie pierwszy! Mam na to nawet dwóch świadków. i zupełnie mnie nie obchodzi, że ktoś z Was powie, że znał to wcześniej. Pierwszy o tym piszę, więc uważam siebie za całkowitego, wszechmogącego stwórcę.
Nigdy nie spotkałem się z tym ani w filmach, ani w książkach, telewizji, czy też środowisku. Nigdy. Zatem uważam siebie za jedynego i najważniejszego piewcę tejże rzeczy!
A o co chodzi?
O ODWRÓCONĄ PIĄTKE!!!
Odwrócona piątka polega na przybiciu komuś piątki tak samo jak klasycznie, z tym że różni się samo miejsce uderzenia. Przybija się ją nie wnętrzem dłoni, a wierzchem, czyli kostkami i palcami.
Jest to elitarne, epickie i kurwa totalnie nonkonformistyczne powitanie. Zarezerwowane dla twardzieli i uberzajebistych ludzi. Chodzi o to, że takie przybicie piątki może nieźle zaboleć, szczególnie kiedy się jest rozentuzjazmowanym, więc to nie jest zabawa dla cipoli.
Klasycznie wygląda to tak: Podchodzisz do ziomboja, zginasz rękę w łokciu, dłoń prostujesz i zaginasz w swoją stronę. Wygląda to wówczas troszeczkę jak papieskie powitanie, bądź gest znany z piosenki zespołu Kult "Gdy nie ma dzieci".
Następnym krokiem jest posiadanie drugiej osoby, która zrobi tak samo. Potem energicznie trzymając właściwie łokieć na tym samym poziomie wypuszczasz przedramię z dłonią w stronę innego przedramienia z dłonią. I wtedy następuje katharsis, crescendo i prodigy! Uderzone dłonie zwykle trafiają się najpierw kostkami, a następnie mlaszczącym klaśnięciem rozchodzą się po palcach.
Ostatnim krokiem jest poczuć się zajebiście elitarnie.
Nie zawsze klaśnięcie wychodzi tak jak się chce i często może kurewsko boleć, ale o to w tym właśnie chodzi: O nieprzewidywalność i dokurwieńczość.
Powtarzam zatem, że być może spotkaliście się z czymś takim, ale od razu mówię, że to ja wymyśliłem, bo pierwszy o tym napisałem i tyle!
INVERT FIVE!!!
Jako absolutnie pierwszy! Mam na to nawet dwóch świadków. i zupełnie mnie nie obchodzi, że ktoś z Was powie, że znał to wcześniej. Pierwszy o tym piszę, więc uważam siebie za całkowitego, wszechmogącego stwórcę.
Nigdy nie spotkałem się z tym ani w filmach, ani w książkach, telewizji, czy też środowisku. Nigdy. Zatem uważam siebie za jedynego i najważniejszego piewcę tejże rzeczy!
A o co chodzi?
O ODWRÓCONĄ PIĄTKE!!!
Odwrócona piątka polega na przybiciu komuś piątki tak samo jak klasycznie, z tym że różni się samo miejsce uderzenia. Przybija się ją nie wnętrzem dłoni, a wierzchem, czyli kostkami i palcami.
Jest to elitarne, epickie i kurwa totalnie nonkonformistyczne powitanie. Zarezerwowane dla twardzieli i uberzajebistych ludzi. Chodzi o to, że takie przybicie piątki może nieźle zaboleć, szczególnie kiedy się jest rozentuzjazmowanym, więc to nie jest zabawa dla cipoli.
Klasycznie wygląda to tak: Podchodzisz do ziomboja, zginasz rękę w łokciu, dłoń prostujesz i zaginasz w swoją stronę. Wygląda to wówczas troszeczkę jak papieskie powitanie, bądź gest znany z piosenki zespołu Kult "Gdy nie ma dzieci".
Następnym krokiem jest posiadanie drugiej osoby, która zrobi tak samo. Potem energicznie trzymając właściwie łokieć na tym samym poziomie wypuszczasz przedramię z dłonią w stronę innego przedramienia z dłonią. I wtedy następuje katharsis, crescendo i prodigy! Uderzone dłonie zwykle trafiają się najpierw kostkami, a następnie mlaszczącym klaśnięciem rozchodzą się po palcach.
Ostatnim krokiem jest poczuć się zajebiście elitarnie.
Nie zawsze klaśnięcie wychodzi tak jak się chce i często może kurewsko boleć, ale o to w tym właśnie chodzi: O nieprzewidywalność i dokurwieńczość.
Powtarzam zatem, że być może spotkaliście się z czymś takim, ale od razu mówię, że to ja wymyśliłem, bo pierwszy o tym napisałem i tyle!
INVERT FIVE!!!



-
Stubborn.:
-
Człowiek Warga:
-
Margaj:
Pokaż wszystkie (12) ›