Człowiek Warga:
Kiedyś miałem hobby.
Właściwie do dzisiaj mam od chuja różnego typu zainteresowań, ale wtedy: 15 lat temu aż do 15 roku życia miałem kurewską zajawkę na to, żeby stać się pierwszym polakiem w NBA!!!
Uprzedził mnie kutafon z mojego rocznika, czyli Cezary Trybański(Albo Maciej Lampe....już nie pamiętam;-)
W każdym razie będą 10latkiem zacząłem zbierać karty z zawodnikami NBA. Do dzisiaj pamiętam specyficzny zapach świeżo otwartej paczki i niezdrowe podniecenie: "kurwa...czy będzie ktoś kogo nie mam???"
Czesto nie było;-)
Zdarzało się, że kupowałem 10 paczek po 10 kart mimo, że do zebrania wszystkich kart z danego sezonu brakowało mi 2.
Raz mi się zdarzło nawet zajebać koledzę jedną kartę. Mieszkał 10 pięter pod nami i też zbierał ten sam sezon co ja. Ale brakowało mu do skompletowania dużo, dużo więcej. Mi jak już wspomniałem brakowało dwóch. Jedną z nich była karta, którą miał. Nie chciał się wymienić, ani odsprzedać za żadną kasę, tylko dlatego, żebym ja nie zebrał wszystkich. Zajebałem mu ją najzwyczajniej w świecie jak nie patrzył. To było oczywiste, że to ja zrobiłem, ale nie mógł mi niczego udowodnić.
Z drugiej mańki sam zostałem kiedyś okradziony z kart. Wziąłem chyba ze 100 ze sobą na trening(grałem w zespole ALBA CHORZÓW...byłem o rok, albo dwa młodszy od wszystkich i od 20 do 60 cm niższy;-).
Przyniosłem je, bo miałem się z jednym z kolesi wymienić. Po treningu okazało się, że wszystkie zniknęły. Wszcząłem alarm, przyleciał trener. Po 10minutowych poszukiwaniach karty znalazły się pod kaloryferem. O dziwo znalazł je koleś, który miał się ze mną wymieniać...nic mu nie mogłem zrobić bo był starszy o rok, wyższy o pół metra i cięższy o 50 kilo;-)
W każdym razie miałem cholernego fioła na punkcie kosza i zbierania kart.
Potrafiłem z głowy wymienić praktycznie wszystkie statystyki danego zawodnika i to z różnych lat. Ile miał zbiórek, asyst, ile punktów na mecz...wszystko!!!
Najpierw tradycyjnie kibicowałem Bullsom, a w szczególności mojemu ukochanemu Dennisowi Rodmanowi!!!(chociaż wtedy jeszcze grał w Spursach...prawie się zesrałem ze szczęścia jak dowiedziałem się, że przechodzi do Chicago;-) Kurwa uwielbiałem tego gościa i jego styl. Nienawidziłem za to Jordana. Wkurwiało mnie, że wszyscy go lubią(z biegiem lat mój stosunek się do niego zmienił i czuję wielki respekt przed tym co osiągnął).
Później wyłuskałem sobie jako ulubieńca przyszłą gwiazdę NBA - Kevina Garnetta.
Mniej więcej po roku NBA, a tym samym koszykówka przestały mnie interesować. Zaczęło się liceum i stwierdziłem, że jebać sport. Czas zacząć być offowym, jarającym szlugi i wyrywającym się z lekcji chujkiem;-)
Marzenia o byciu pierwszym polakiem w NBA legły w gruzach, ale karty pozostały w rodzinnym domu;-)
-
Anukett:
-
cosmo7:
-
Margaj:
Pokaż wszystkie (15) ›