Człowiek Warga:
Nic dzisiaj nie pisałem, ale zwyczajnie nie dałem rady. O 14:00 dostałem telefon, że jebany mBank odrzucił nasze staranie o kredyt. Po 4 miesiącach upierdalania się z nimi(z innymi bankami też się upierdalaliśmy, ale nie tak długo, bo się mniej więcej od razu wszystko klarowało), donoszenia dokumentów, zawracania wszystkim dookoła dupy w sprawie tony papierów, odpowiedział: Nie!
Nie uznali jednego ze źródeł moich dochodów, bo jest to umowa na zlecenie i płatna była w przelewach bez tytułu, tylko jako "przelew środków". W tym roku podskoczyło mi tam o ileś złotych netto do góry, więc to im nie przypasowało, bo stwierdzili, że specjalnie dostałem podwyżkę, po to, żeby wziąć kredyt. Kurwa...zaniosłem im jebane PITy, RORy, umowy, kurwa wszystko, a oni się przypierdolili na maxa i powiedzieli, że tego dochodu nie uznają do zdolności...KURWA!!!
Mój doradca zapytał ich, czy jeżeli z ZUSu przyniosę zaświadczenia płacenia składek na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne z tytułu tej umowy, to czy to coś da. Powiedzieli, że mógłbym coś takiego przynieść, ale ZUS takich rzeczy nie wydaje. Zadzwoniłem zatem do Zakładu, a tam powiedzieli, że nie ma najmniejszego problemu. Co zrobił mBank po takowej informacji? Dali odpowiedź, że są bardzo zdziwieni, że ZUS mi coś takiego da i muszą zatem pogadać z analitykami i szefową...JEDNA, JEBANA, WIELKA ŚCIEMA!!!
Pozostaje mi oczywiście jeszcze oferowany zamiennie kredyt we frankach, ale mniejszy o 80.000, albo kredyt na taką samą kwotę, ale w złotówkach...niby ok, tylko miesięczna rata jest o 1000 zeta większa do chuja!!!
Niestety chyba będziemy musieli z tego skorzystać, bo nie mamy kurwa wyjścia...
JA pierdolę jak oni nas wydymali...
Swoją drogą, czy ktoś wie, czy mógłbym ich zaskarżyć o to, że pomimo spełnienia przez mnie wszystkich warunków, przyniesienia wszystkich dokumentów, upierdalania się z nimi 4 miechy, nie przyznali mi kredytu jaki mieli przyznać po kalkulacji zdolności?
A może chociaż o straty moralne i uszczerbek na tle nerwowym...
Kurwa mać chcę ich krwi...
Nie uznali jednego ze źródeł moich dochodów, bo jest to umowa na zlecenie i płatna była w przelewach bez tytułu, tylko jako "przelew środków". W tym roku podskoczyło mi tam o ileś złotych netto do góry, więc to im nie przypasowało, bo stwierdzili, że specjalnie dostałem podwyżkę, po to, żeby wziąć kredyt. Kurwa...zaniosłem im jebane PITy, RORy, umowy, kurwa wszystko, a oni się przypierdolili na maxa i powiedzieli, że tego dochodu nie uznają do zdolności...KURWA!!!
Mój doradca zapytał ich, czy jeżeli z ZUSu przyniosę zaświadczenia płacenia składek na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne z tytułu tej umowy, to czy to coś da. Powiedzieli, że mógłbym coś takiego przynieść, ale ZUS takich rzeczy nie wydaje. Zadzwoniłem zatem do Zakładu, a tam powiedzieli, że nie ma najmniejszego problemu. Co zrobił mBank po takowej informacji? Dali odpowiedź, że są bardzo zdziwieni, że ZUS mi coś takiego da i muszą zatem pogadać z analitykami i szefową...JEDNA, JEBANA, WIELKA ŚCIEMA!!!
Pozostaje mi oczywiście jeszcze oferowany zamiennie kredyt we frankach, ale mniejszy o 80.000, albo kredyt na taką samą kwotę, ale w złotówkach...niby ok, tylko miesięczna rata jest o 1000 zeta większa do chuja!!!
Niestety chyba będziemy musieli z tego skorzystać, bo nie mamy kurwa wyjścia...
JA pierdolę jak oni nas wydymali...
Swoją drogą, czy ktoś wie, czy mógłbym ich zaskarżyć o to, że pomimo spełnienia przez mnie wszystkich warunków, przyniesienia wszystkich dokumentów, upierdalania się z nimi 4 miechy, nie przyznali mi kredytu jaki mieli przyznać po kalkulacji zdolności?
A może chociaż o straty moralne i uszczerbek na tle nerwowym...
Kurwa mać chcę ich krwi...



-
maklog:
-
Człowiek Warga:
-
gość:
Pokaż wszystkie (39) ›