Człowiek Warga:
Człowiek Warga: Porozumienie ponad przedziałami zagrzmiało w najczarniejszym momencie mojego zęba. Obudziłem się jak zwykle wryty w rzeczywistość z niesamowitą siłą miażdżonego renifera. Rany dawno zabliźnione odprysły płynnym żelazem i przetarły szlak zgniłym mewom znad pola arktyczno-antycznego. Obszedłem dookoła wielkie, obleśne pole kukurydzy i rozciąłem przeguby w nadzieji uwolnienia ptaków miłości. Wyfrunęły z nich dwa snopy zboża i zaczęły tańczyć z kukurydzianymi pachołami. Patrzyłem na ten spektakl niczym nieświadoma krewetka po absolutnie świadomej menstruacji. Rozerotyzowało mnie to w zupełności i zapragnąłęm ciepłego, szklanego dotyku abnegatycznych urojeń. Urojenia przyszły. Wdziałem skały i domy. Asfalt i okolice asfaltu. Pomniejsze bóstwa i cerkiewne obrazy. Widziałem źródło. Źródło widziało mnie. Ja zasnąłem.
Ono nie.
Dombro: Wzruszające...wypierdalaj do piwnicy...a wy zerknijcie na parę grafik autorstwa Martine Johanna...tak z tym rozerotyzowaniem mi się skojarzyło...kurwa, czyli jednak coś od tego dewianta zapożyczam!
Człowiek Warga: Ha! Triumfu pełne niebiesia!
Dombro: Do piwnicy!!! Już!!!
Ono nie.
Dombro: Wzruszające...wypierdalaj do piwnicy...a wy zerknijcie na parę grafik autorstwa Martine Johanna...tak z tym rozerotyzowaniem mi się skojarzyło...kurwa, czyli jednak coś od tego dewianta zapożyczam!
Człowiek Warga: Ha! Triumfu pełne niebiesia!
Dombro: Do piwnicy!!! Już!!!
Ktoś miał fantazję i ktoś drugi miał fantazję dopuszczając coś takiego na rynek;-)


-
Margaj:
-
blacktiffany:
-
Człowiek Warga:
Pokaż wszystkie (9) ›