Wpisy użytkownika Człowiek Warga z dnia 1 lipca 2009

Liczba wpisów: 4

dombro
 
Człowiek Warga: Dombro: Heidi Klum i Seal każdego roku, na pewną imprezę przebierają się w tak zajebiste (i dosyć kontrowersyjne) stroje, że można się wkurwić;-) Poniżej zestawienie naszych polskich sław, które chciałyby im w jakimkolwiek stopniu dorównać.

Człowiek Warga: Abstrahująco odwróciłem się w nienawiść poskręcaną kanonicznym dźwiękiem żyletki do psów. Nim padło pierwsze pytanie już wiedziałem kiedy wykonać ostateczne uderzenie w ten jego zwisający hełmofon. Natrafiłem jednak na zkarmelizowaną bryłę węgla drzewnego, którą ochoczo przetrawiłem sokiem żołądkowym. Nie pomogło to jednak w mojej nieustającej walce z nadgniłym łokciem Stanisława Dziwisza. Opuściłem się na linie w jego kominiarską swiadomość męskości i ile sił w płucach zadąłem w znalezione tam dudy. Potworny, kakofoniczny grzmot przetoczył się przez tę szyderczą jaskinię. Okręciłem się niczym chomik na prąciu dorosłego mężczyzny i puściłem się w długą. Mój maraton nie trwał długo, gdyż po 2 metrach dobiegłem do celu. Celem tym było abstrakcyjnie piękne rozdanie Fryderyków przez Polski Przemysł Fonograficzny. Zapłakałem jak młody huncwot po solidnym laniu od pancernika i strzeliłem sobie z procy w krocze

Dombro: Kurwa mać! Tutaj już przegiąłeś! przekroczyłeś o pięćset metrów cienką, fioletowo-szarą linię bezmyslnego pierdolenia, której przekraczać nie można. Na dzisiejszy dzień żadnych osobnych wpisów....ty chuju!

Człowiek Warga: Kiedy to naprawdę...

DOmbro: Zamknij się! Zamknij się! Zamknij!...
  • awatar Margaj: bracia mroczek niezle, nie poznalabym na pierwszy rzut oka
  • awatar Człowiek Warga: @Margaj: Trzeba wejrzeć głębiej
  • awatar Larma: ja chce miec strój wadzajny !
Pokaż wszystkie (5) ›
 

dombro
 
Człowiek Warga: Kiedy byłem małym chłopcem uwielbiałem trzy filmy. Po prostu je kurwa uwielbiałem. Mogłem wypożyczać je codziennie i codziennie dwa razy(ba! nawet 3 razy) oglądać. Jak tak sobie pomyślę, że miałbym 2 razy z rzedu ten sam film(jakikolwiek, nawet te, które uważam za mistrzostwa świata) oglądać to bym sobie chyba nasrał na plecy.

Pierwszym z nich był "The Running man" z Arnoldem CzarnymMurzynem. Czyli po porstu "Uciekinier". Och kurwa jaki ten film wywoływał u mnie szok za każdym razem kiedy go ogladałem. Walka z Sub-zero, przejazd kapsułą, Walka z kolsiem na motorze z piłą mechaniczą, symulacja wbijania głowy Arniego na żelazne kolce, spalone ciała uczestników, którzy niby wygrali...GENIALNE!;)
Chętnie bym dzisiaj zobaczył, ale nigdzie na DVD nie widziałem.

Drugim filmem mojego dzieciństwa było nietłumaczone tytułowo na polski język(i bardzo dobrze) "The Goonies".
MegaHiperUltraWKurwę film produkcji Stefana GraczoGóry. Po prostu idealny na niedzielne, rozkurwione deszczem popołudnie. I jak się okazało po latach: gra tam sam Samwise Gamgee z "Mistrza Pierścienic". W tym filmie rozpierdalało mnie wszystko: Buźka(Corey Feldman, kochanek Coreya Haima) opowiadający o narkotykach w szufladzie, muzyka przy Jednookim Williem, "booty traps", taniec Balerona i zjazd po starodawnej zjeżdżalni...no i Sloth oczywiście! To już mam na DVD ale nie wracam do tego tak czesto, żeby sobie nie spierdolić miłości sprzed lat. Zresztą TVN puszcza Goonies co pół roku;-)
Po prostu kurwa KAPITALNA SPRAWA!

Ostatnim filmem, a właściwie pełnometrażową bajką, która mnie zawsze rozpierdalała, było "Transformers: The movie" z bodajże 1985 roku. Bajka zrobiona na poważnie. Megatron zmienia swoją skórę, jest Grimlock no i Optimus Prime umiera! Tak! Umiera! Przejebanie smutna sprawa;-) Natomaist, kiedy byłem dzieciakeim to wywołało u mnie szok! Jak to? Optimus nie żyje? Nie wierzę... Nadmienię, że nie widziałem tych gównianych, kinowych, nowych Transformatorsów z Lisicą Megan i nie zamierzam oglądać. Niech czar dzieciństwa trwa.

Naturalnie było jeszcze od chuja filmów, które uwielbiałem, tylko, że były to tak oczywiste rzeczy jak "Ghostbusters", "Europejskie wakacje", czy "Oblicza śmierci IV"(no to już mniej oczywiste;-).
W każdym razie te trzy dzieła ukształtowały moje bardzo wczesne lata życia i chwała im za to!;)
  • awatar gorzka żołądkowa: uwielbiam Running Mana!!!bardzo luźno związany z tym prozą Kinga-nie wiem czy czytałeś Uciekiniera. ale jako film absolutnie ubóstwiam. obejrzany po latach (mam na kasecie video jeszcze) bawi kretyńskimi efektami na poziomie szkoły podstawowej, ale jako dzieło które wałkowałam raz za razem będąc dzieckiem nadal stwierdzam, że UWIELBIAM!!!
  • awatar gorzka żołądkowa: mam do Ciebie pytanie Ty lubisz takie "perełki kinematografii", a ja od kilkunastu lat szukam tytułu filmu. może mi pomożesz?
  • awatar Człowiek Warga: @chodźmy w deszcz: Pomogę, jeżeli będe znał odpowiedź...no i pytanie przede wszystkim;-)
Pokaż wszystkie (9) ›
 

dombro
 
Człowiek Warga: Wracając do mojej młodości: Ojciec, który był starszy ode mnie o 40 lat powiedział mi kiedyś, że jego jedyną zabawką jaką miał, było żelazko na sznurku. Nie mówił tego, żeby mnie: jebanego, rozpieszczonego bachora jakoś pouczyć, tylko z miłym sentymentem. Mi się zrobiło wówczas tak kurewsko głupio i smutno...sam nie wiem dlaczego. Ale dzisiaj już się nie smucę! Bo widzę zabawki, którymi bawią się dzisiejsze dzieciaki! W tym wypadku również mogę powiedzieć, że miałem kiedyś żelazko na sznurku;-)
  • awatar Pseudo-wróżka na etacie: Kuku mnie rozwaliła normalnie, powaliła. I nie o tego MJ mi chodzi, przecież wiesz :D
  • awatar Człowiek Warga: @SzalonyWacek: a i owszem. Po wstępnym researchu widzę, że spokojnie mogę przepisać na Ciebie wszystko;-)
  • awatar bzdurrra: gdzie takiego obcego dorwać?
Pokaż wszystkie (6) ›
 

dombro
 
Człowiek Warga: Skoro tak już wałkuję to moje dzieciństwo, to teraz muzycznie. W swoim życiu przechodziłem przez słuchanie każdego gatunku i z każdego wyłuskałem sobie najlepsze rzeczy. Nie będę teraz pierdolił o tym, jak bardzo kocham Faith no more, Toola, Prodigy i Tori Amos. Jest od chuja zespołów, które kocham, ale tylko 3, na których tak naprawdę opierało się moje dzieciństwo, czyli okres pomiędzy 6tym a 12tym rokiem życia.

Pierwszym z zespołów jest Marillion. Jak dla mnie jest to do dzisiaj niezwyciężony w zajebistości zespół prog-rockowy. CO prawda nowy wokalista mi nie podchodzi w ogóle, ale solowy Fish jak najbardziej. Z Marillion zapoznał mnie mój Brat, kiedy miałem około 6 lat. Od tamtego czasu nieprzerwanie uwielbiam ten band w jego najlepszych, muzycznych czasach. Utwór poniżej jest w (o dziwo jak na yotube'a) niezłej jakości dźwiękowej.
Opowiada historię producenta filmów porno, który się zakochuje w gwieździe z obsady. Niestety bez wzajemności. Kiedy ta dorasta i zrywa z branżą na rzecz ambitnego kina, ten ją szantażuje przeszłością.



Drugim zespołem, a właściwie osobą na której opierały się moje szczenięce, ale już świadome lata muzyki jest Jacek Kaczmarski. Sprzedał mi go oczywiście mój starszy o 12 lat brat. Ja miałem wówczas 7 i się po prostu zakochałem w tej jakże patetycznej, ale mającej siłe muzyce(bardziej chyba w słowach i tym podobnych rzeczach). Kiedyś oglądałem genialny program "Od przedszkola do Opola". Odcinek z Kaczmarskim. Po raz pierwszy wzięli dzieciaki, które naprawdę potrafiły śpiewać. Może dlatego, że Kaczmarskiemu zostało wtedy kilka miesięcy życia. Z racji tego, że wychowałem się na nim i jego głos towarzyszył mi od praktycznie zawsze, to jak usłyszałem go po raz pierwszy mówiącego przez rurę w krtani to prawie się zesrałem ze smutku. Było to tak kurwa nostalgiczne i nie fajne, że w kącikach zabłyszczały mi łzy. Moja totala ultra twardość nie pozwoliła mi jednak załkać. Dziwne, bo kiedy umarł to przyjąłem to całkowicie normalnie i nawet się ucieszyłem, że teraz na pewno wydadzą jakiś box z całą jego twórczością. Nie myliłem się;-)
Poniżej Epitafium napisane z myślą o rosyjskim odpowiedniku Kaczmarskiego: Włodzimierzu Wysockim. Epitafium ubrane w Boską komedię i teksty Wysockiego



No a teraz to już trochę skucha, ale skoro się przyznaję, to po całości. Obecnie absolutnie nie słucham Żelaznej Dziewicy, ale będąc gówniarzem, byli oni moimi bogami! Przestałem ich słuchać kiedy miałem gdzieś 12 lat. bardzo się zdziwiłem później, idąc do liceum, że niektórzy ludzie w szkole mają bluzy z nimi! Kurwa, jakież to dla mnie było archaiczne...coś czego ja słuchałem 9 lat temu, teraz jest odkryte i na fali, a musze przyznać, że Iron Maiden wtedy ssało kapy jak Culkin Jacksonowi. No cóż...w każdym razie, kiedyś ich ubóstwiałem, więc z lekką niechęcią i wstydem wrzucam mój ulubiony wówczas kawałek;-)

  • awatar Ciri: Uwielbiam Marillion i Fisha. Jak dla mnie Steve Hogarth nie dorówna Fishowi nigdy w życiu. Już po tapecie na pingerze poznałam, że lubisz Marillion :) Planowałam zrobić sobie tatuaż właśnie w takim stylu z Jesterem, ale boję się, że nikt go tak zajebiście nie zrobi.
  • awatar Człowiek Warga: @ciri: My god...nie sądziłęm, że ktoś na tym serwisie będzie znał Marillion szczerze mówiąc(wybaczcie niewiarę!) Ja tatuażu z jakąkolwiek grafik Marka Wilkinsona nie planowałem, ale szczerze je uwielbiam;-) i teraz się przyznam...nienawidzę Hogartha i nie będę słuchał nowego Marillion!;-)
  • awatar Ciri: @Człowiek Warga: Ja myślałam podobnie. Kiedyś dałam jakąś notkę o Marillionie to nikt nic nie napisał :) Dla mnie utwory Hogartha są dość smętne i takie hmm.. miałczące. Jak słyszałam jego wykonanie Kayleigh to miałam ochotę go zastrzelić. Fish to Fish, jego solowe dokonania również uwielbiam.
Pokaż wszystkie (10) ›