Człowiek Warga:
Znacie grę w "Ciasteczko"?
Pewnie nie...
Staje dowolna ilość chłopa w kółku, a pośrodku leży ciastko. Może to być murzynek, może to być babka, może to być sernik. Jeden chuj. Albo wiele.
W każdym razie zabawa polega na tym, że wszyscy kolesie wyciągają prącia i starają się jak najszybciej spuścić na owo ciasteczko.
Ten, który zrobi to jako ostatni(lub też nie zrobi w ogóle) musi to ciasteczko normalnie, zwyczajnie wpierdolić.
Nigdy w to nie grałem, ale od liceum krążą legendy o tej grze i zawsze się nią straszyliśmy.
Jedyną namiastką powyższej zabawy z jaką miałem styczność był mój pierwszy wyjazd do Bułgarii.
Mieliśmy w apartamencie jednego chujka, którego serdecznie nienawidizliśmy. Niski, podobający się laskom lowelasek o długich, kręconych włosach, którego przezywaliśmy Chopin. Był tak chujowo chujowy, że postanowiliśmy przygotować mu niespodziankę.
Obcieliśmy kawałek butelki po Fancie i postanowiliśmy się do niej spuścić, a następnie wylać mu to wszystko na pidżamę/piżamę. Pierwszy poszedł Stypa(to było wręcz oczywiste;-) Spuścił się po 10 minutach. Natępny byłem ja. Zajęło mi to około 15 poprzez presję jaką wywierali moi współtowarzysze skandujący za drzwiami. Grunt, że się udało. Po mnie był...no właśnie kurwa...po mnie NIKOGO nie było, bo stwierdzili wszyscy, że nie dadzą rady. Wtedy żałowałem, że nie graliśmy w ciasteczko, bo przynajmniej mieliby większą motywację.
Koniec końców wylaliśmy to podwójne nasienie na jego pidżamę/piżamę i poszliśmy spać. Rano usłyszeliśmy tylko:
“Kto mi wylał Sprite'a na pidżamę/piżamę???”
Poszliśmy spać dalej.
-
Katasza:
-
maklog:
-
Człowiek Warga:
Pokaż wszystkie (17) ›