Człowiek Warga:
Właśnie obejrzałem Fight Club.
Po raz miliardowy.
Może "obejrzałem" to za dużo powiedziane, bo pod koniec trzeba było nakarmić Tymona, przebrać, umyć butelki itp, co skutecznie odciągnęło nas od oglądania.
Powiem tylko tyle:
10 lat temu byłem na premierze Fight Club wraz moim Bratem w katowickim kinie Rialto.
Wyszedłem stamtąd oniemiały.
Ożeszkurwawdupęjebanejzygociejzawiesinywspermościancebożejkołyskikurczębladwdupęipycioręmać!
Jeszcze nigdy w życiu żadne film tak mi nie przyjebał prosto w mózg.
W drodze powrotnej prosiłem Brata, żeby mnie wysadził gdzies po drodze, bo chciałem się z kimś przypadkowym koniecznie napierdalać!
Wiem, że to głupie, ale takie były moje pierwsze, prymitywne, dzikie i piękne wrażenia urodzone w moim chłonnym i bardzo podatnym, piętnastoletnim mózgu.
Już i tak miałem strasznego hype'a na ten film zanim wybyłem do kina, przez magazyn "Film" gdzie wszystko opisali i nawet było o tym, że Norton miał wybite zęby, a obaj mieli połamane żebra podczas kręcenia, bo bili się na serio.
Dzień później spotkałem się z moim starszym o 3 lata kumplem, który też był na tym w kinie. Zeszliśmy do szatni w naszym liceum i zaczeliśmy się po prostu lać. Przestaliśmy kiedy mi coś jebnęło w kolanie, a jemu strzeliło w barku. Absolutnie kozacko;-)
Zapragnąłem mieć koniecznie czerwoną, skórzaną kurtkę Pitta. Moja Siostra miała podobną i nawet się w nią wciskałem(w kurtkę, nie w Siostrę;-) jednak była za damska.
Jedyną rzeczą, która mi zgrzytnęła w tym filmie to muzyka. Tylko nie do końca w filmie. Dust Brothers są zajebiści pod obrazek. Niestety bez filmu ścieżka brzmi kiepsko.
Ten film był/jest dla mnie tym czym Urodzeni Mordercy byli dla ludzie starszych o 5 lat ode mnie. Tym czym Wściekłe Psy były dla ludzi starszych o 10. Tym czym Zmierzch jest dla ludzi młodszych o 15;-)
Kwintesencją zajebistości i czymś co motywuje mnie do tego, żeby stać się absolutnie fantastyczbnym reżyserem;-)
No i chyba już wspominałem, że byłem absolutnie zadurzony w brudzie, syfie i seksie Marli Singer;)
Wszystko byłoby kurwa cacy, gdyby nie ta jebliwa, polska nazwa...
p.s.: Właśnie sobie uświadomiłem, że moje napady autoagresji polegające na tym, że kiedy się bardzo wkurwię to z bezsilności napierdalam się pięścią w mordę wynikają z jednej, pamiętliwej sceny;-)
Po raz miliardowy.
Może "obejrzałem" to za dużo powiedziane, bo pod koniec trzeba było nakarmić Tymona, przebrać, umyć butelki itp, co skutecznie odciągnęło nas od oglądania.
Powiem tylko tyle:
10 lat temu byłem na premierze Fight Club wraz moim Bratem w katowickim kinie Rialto.
Wyszedłem stamtąd oniemiały.
Ożeszkurwawdupęjebanejzygociejzawiesinywspermościancebożejkołyskikurczębladwdupęipycioręmać!
Jeszcze nigdy w życiu żadne film tak mi nie przyjebał prosto w mózg.
W drodze powrotnej prosiłem Brata, żeby mnie wysadził gdzies po drodze, bo chciałem się z kimś przypadkowym koniecznie napierdalać!
Wiem, że to głupie, ale takie były moje pierwsze, prymitywne, dzikie i piękne wrażenia urodzone w moim chłonnym i bardzo podatnym, piętnastoletnim mózgu.
Już i tak miałem strasznego hype'a na ten film zanim wybyłem do kina, przez magazyn "Film" gdzie wszystko opisali i nawet było o tym, że Norton miał wybite zęby, a obaj mieli połamane żebra podczas kręcenia, bo bili się na serio.
Dzień później spotkałem się z moim starszym o 3 lata kumplem, który też był na tym w kinie. Zeszliśmy do szatni w naszym liceum i zaczeliśmy się po prostu lać. Przestaliśmy kiedy mi coś jebnęło w kolanie, a jemu strzeliło w barku. Absolutnie kozacko;-)
Zapragnąłem mieć koniecznie czerwoną, skórzaną kurtkę Pitta. Moja Siostra miała podobną i nawet się w nią wciskałem(w kurtkę, nie w Siostrę;-) jednak była za damska.
Jedyną rzeczą, która mi zgrzytnęła w tym filmie to muzyka. Tylko nie do końca w filmie. Dust Brothers są zajebiści pod obrazek. Niestety bez filmu ścieżka brzmi kiepsko.
Ten film był/jest dla mnie tym czym Urodzeni Mordercy byli dla ludzie starszych o 5 lat ode mnie. Tym czym Wściekłe Psy były dla ludzi starszych o 10. Tym czym Zmierzch jest dla ludzi młodszych o 15;-)
Kwintesencją zajebistości i czymś co motywuje mnie do tego, żeby stać się absolutnie fantastyczbnym reżyserem;-)
No i chyba już wspominałem, że byłem absolutnie zadurzony w brudzie, syfie i seksie Marli Singer;)
Wszystko byłoby kurwa cacy, gdyby nie ta jebliwa, polska nazwa...
p.s.: Właśnie sobie uświadomiłem, że moje napady autoagresji polegające na tym, że kiedy się bardzo wkurwię to z bezsilności napierdalam się pięścią w mordę wynikają z jednej, pamiętliwej sceny;-)



-
fenixgial:
-
Szaleństwo to nie przekleństwo.:
-
Człowiek Warga:
Pokaż wszystkie (16) ›