Człowiek Warga:
Kurwa...
Warszawa już obchodzi święto zmarłych.
Dziś jadąc tradycyjnie do pracy, nie dość, że miałem absolutną falę zielonych świateł, to jeszcze NIKOGO na drodze!!!
Nawet na trasie W-Z było pusto i przed tunelem i w i za.
Z domu do pracy, przedzierając się z Centrum na Pragę mam około 13 kilometrów.
Dzisiaj udało mi się przejechać ten dystans w 14 minut...a często jest tak, że tyle to się jedzie odcinek dwu kilometrowy...
Kochane święto zmarłych...oby było codziennie;-)
A z innej beczki: Poniżej mojego biura na dwóch piętrach egzystują sobie pracownicy Plusa. Nie są wcale tak śmieszni i ciamajdowaci jak to sugeruje Kabaret Mumio. W każdym razie mamy z nimi cichą niepisaną umowę, że ani oni, ani my nie mówimy sobie "dzieńdobry" w windzie. Normalnie jestem absolutnie, totalnie uroczym i uprzejmym człowiekiem zawsze przepuszczającym panie przodem i mówiącym dowidzenia...tutaj musiałem się przestawić na inny tor, kiedy przybyłem do pracy prawie 3 lata temu. Na początku dziwiło mnie, że ludzie na mnie patrzą dziwnie, kiedy jestem uprzejmy i skonsternowani współtowarzysze w windzie coś tam nieśmiało odburkują.
No ale to było 3 lata temu i dzisiaj bach!
Wchodzi ktoś z Plus i mówi dzieńdobry, a my w absolutnym szoku. Glupio nam się zrobiło i smutno zarazem. Nie wykrzesaliśmy z siebie entuzjastycznego powitania, a jedynie wstydliwy gulgot pod nosem...
O tempora, o mores!
-
cosmo7:
-
Człowiek Warga:
-
Tęcza:
Pokaż wszystkie (8) ›